Wisława Szymborska  II

  Poems:

 

Acrobata

Akrobata

Family album

Album Rodzinny

La Atlántida

Atlantyda

Bufo

Buffo

Clouds

CHMURY

IL GIORNO 16 MAGGIO DELL'ANNO 1973

DNIA  16 MAJA 1973 ROKU

MAY 16, 1973

DNIA  16 MAJA 1973 ROKU

A Photograph of a Crowd

Fotografia tłumu

Unas palabras sobre pornografia

GŁOS W SPRAWIE PORNOGRAFII

Miracle fair

Jarmark cudów

Estoy demasiado cerca para que él sueñe conmigo

Jestem za blisko, żeby mu się śnić.

I am too close for him...

Jestem za blisko, żeby mu się śnić.

La chiave

KLUCZ

La breve vita dei nostri antenati

Krótkie życie naszych przodków

La lección

Lekcja

El mono

Małpa

Amor feliz

Miłość szczęśliwa

Può essere senza titolo

Może być bez tytułu

Memory at last

Pamięć nareszcie

La primiera fotografía de Hitler

Pierwsza fotografia Hitlera

Scrivere un curriculum 

PISANIE ŻYCIORYSU

Alabanza a mi hermana

Pochwała siostry 

Elogio dos sonhos

Pochwała snów

Discurso en la oficina de objetos perdidos   

PRZEMóWIENIE W BIURZE ZNALEZIONYCH RZECZY

Drinking wine

PRZY WINIE

Cálculo elegíaco

Rachunek elegijny

Noticias del hospital

Relacja ze szpitala

Un racconto iniziato

Rozpoczęta opowieść

El esqueleto de un dinosauro

Szkielet jaszczura 

We knew the World Backwards and Forwards

Świat umieliśmy kiedyś…

Commemoration

UPAMIĘTNIENIE

Del montón

W zatrzęsieniu

A large number

Wielka liczba

Asombro

Zdumienie

                                                                       

  

more poems        O        O        O        O

 

 

 

Estoy demasiado cerca para que él sueñe conmigo.

No vuelo sobre él, de él no huyo

Entre las raíces arbóreas. Estoy demasiado cerca.

No es mi voz el canto del pez en la red.

Ni de mi dedo rueda el anillo.

Estoy demasiado cerca. La gran casa arde

Sin mí gritando socorro. Demasiado cerca

para que taña la campana en mi cabello.

Estoy demasiado cerca para que pueda entrar como un huésped

que abriera las paredes a su paso.

Ya jamás volveré a morir tan levemente,

tan fuera del cuerpo, tan inconsciente,

como antaño en su sueño. Estoy demasiado cerca,

demasiado cerca. Oigo el silbido

y veo la escama reluciente de esta palabra,

petrificada en abrazo. Él duerme,

en este momento, más al alcance de la cajera de un circo

ambulante con un solo león, vista una vez en la vida,

que de mí que estoy a su lado.

Ahora, para ella crece en él el valle

de hojas rojas cerrado por una montaña nevada

en el aire azul. Estoy demasiado cerca,

para caer del cielo. Mi grito

sólo podría despertarle. Pobre,

limitada a mi propia figura,

mas he sido abedul, he sido lagarto,

y salía de tiempos y damascos

mudando los colores de mi piel. Y tenía

el don de desaparecer de sus ojos asombrados,

lo cual es la riqueza de las riquezas. Estoy demasiado cerca,

demasiado cerca para que él sueñe conmigo.

Saco mi brazo que está debajo de su cabeza dormida,

Mi brazo dormido, lleno de agujas imaginarias.

En la punta de cada una de ellas, para su recuento,

Se han sentado ángeles caídos.

 

TRADUCCION: Elzbieta Borkiewicz

 

***

Jestem za blisko, żeby mu się śnić.
Nie fruwam nad nim, nie uciekam mu
pod korzeniami drzew. Jestem za blisko.
Nie moim głosem śpiewa ryba w sieci.
Nie z mego palca toczy się pierścionek.
Jestem za blisko. Wielki dom się pali
beze mnie wołającej ratunku. Za blisko,
żeby na moim włosie dzwonił dzwon.
Za blisko, żebym mogła wejść jak gość,
przed którym rozsuwają się ściany.
Już nigdy po raz drugi nie umrę tak lekko,
tak bardzo poza ciałem, tak bezwiednie,
jak niegdys w jego śnie. Jestem za blisko,
za blisko. Słyszę syk
i widzę połyskliwą łuskę tego słowa,
znieruchomiała w objęciu. On śpi,
w tej chwili dostępniejszy widzianej raz w życiu
kasjerce wędrownego cyrku z jednym lwem
niż mnie leżącej obok.
Teraz to dla niej rosnie w nim dolina
rudolistna, zamknięta ośnieżona górą
w lazurowym powietrzu. Ja jestem za blisko,
żeby mu z nieba spaść. Mój krzyk
mógłby go tylko zbudzić. Biedna,
ograniczona do własnej postaci,
a byłam brzozą, a byłam jaszczurką,
a wychodziłam z czasów i atłasów
mieniąc się kolorami skór. A miałam
łaskę znikania sprzed zdumionych oczu,
co jest bogactwem bogactw. Jestem blisko,
za blisko, żeby mu się śnić.
Wysuwam ramię spod głowy śpiącego,
zdrętwiałe, pełne wyrojonych szpilek.
Na czubku każdej z nich, do przeliczenia,
strąceni siedli anieli.

 

 

 

 

 

Scrivere un curriculum

Che cos'è necessario?
E' necessario scrivere una domanda,
e alla domanda allegare il curriculum.

A prescindere da quanto si è vissuto
è bene che il curriculum sia breve.

E' d'obbligo concisione e selezione dei fatti.
Cambiare paesaggi in indirizzi
e malcerti ricordi in date fisse.

Di tutti gli amori basta quello coniugale,
e dei bambini solo quelli nati.

Conta di più chi ti conosce di chi conosci tu.
I viaggi solo se all'estero.

L'appartenenza a un che, ma senza perché.
Onorificenze senza motivazione.
Scrivi come se non parlassi mai con te stesso
e ti evitassi.

Sorvola su cani, gatti e uccelli,
cianfrusaglie del passato, amici e sogni.

Meglio il prezzo che il valore
e il titolo che il contenuto.

Meglio il numero di scarpa, che non dove va
colui per cui ti scambiano.

Aggiungi una foto con l'orecchio in vista.
E' la sua forma che conta, non ciò che sente.
Cosa si sente?
Il fragore delle macchine che tritano la carta.
 

 

PISANIE ŻYCIORYSU

Co trzeba?
Trzeba napisać podanie,
a do podania dołączyć życiorys.

Bez względu na długość życia
życiorys powinien być krótki.

Obowiązuje zwięzłość i selekcja faktów.
Zamiana krajobrazów na adresy
i chwiejnych wspomnień w nieruchome daty.

Z wszystkich miłości starczy ślubna,
a z dzieci tylko urodzone.

Ważniejsze, kto cię zna, niż kogo znasz.
Podróże tylko jeśli zagraniczne.
Przynależność do czego, ale nie dlaczego.
Odznaczenia bez za co.

Pisz tak, jakbyś z sobą nigdy nie rozmawiał
i omijał z daleka.

Pomiń milczeniem psy, koty i ptaki,
pamiątkowe rupiecie, przyjaciół i sny.

Raczej cena niż wartość
i tytuł niż treść.
Raczej już numer butów, niż dokąd on idzie,
ten za kogo uchodzisz.

Do tego fotografia z odsłoniętym uchem.
Liczy się jego kształt, nie to, co słychać.
Co słychać?
Łomot maszyn, które mielą papier.

 

 

 

Discurso en la oficina de objetos perdidos  

 

Perdí unas pocas diosas camino del sur al norte,
también muchos dioses camino de este a oeste.

Un par de estrellas se apagaron para siempre, ábrete, oh cielo.

 

Una isla, otra se me perdió en el mar.
 

Ni siquiera sé dónde dejé mis garras,
quién anda con mi piel,
quién habita mi caparazón.
 

Mis parientes se extinguieron cuando repté a tierra,
y sólo algún pequeño hueso dentro de mí celebra el aniversario.

 

He saltado fuera de mi piel, desparramado vértebras y piernas,
dejado mis sentidos muchas, muchas veces.

Hace tiempo que he guiñado mi tercer ojo a eso,
chasqueado mis aletas, encogido mis ramas.

Está perdido, se ha ido, está esparcido a los cuatro vientos.

Me sorprendo de cuán poco queda de mí:
un ser individual, por el momento del género humano,
que ayer simplemente perdió un paraguas en un tranvía.

 

PRZEMóWIENIE W BIURZE ZNALEZIONYCH RZECZY

 

Straciłam kilka bogiń w drodze z południa na północ,
a także wielu bogów w drodze ze wschodu na zachód.

Zgasło mi raz na zawsze parę gwiazd, rozstąp się niebo.

 

Zapadła mi się w morze wyspa jedna, druga.

 

Nie wiem nawet dokładnie, gdzie zostawiłam pazury,
kto chodzi w moim futrze, kto mieszka w mojej skorupie.

 

Pomarło mi rodzeństwo, kiedy wypełzłam na ląd
i tylko któraś kostka świętuje we mnie rocznicę.

 

Wyskakiwałam ze skóry, trwoniłam kręgi i nogi,
odchodziłam od zmysłów bardzo dużo razy.

Dawno przymknęłam na to wszystko trzecie oko,
machnęłam na to płetwą, wzruszyłam gałęziami.

Podziało się, przepadło, na cztery wiatry rozwiało.

Sama się sobie dziwię, jak mało ze mną zostało:
pojedyncza osoba w ludzkim chwilowo rodzaju,
która tylko parasol zgubiła wczoraj w tramwaju

 

 

Alabanza a mi hermana

Mi hermana no escribe poemas
y es improbable que de pronto comience a escribir poemas.
Le viene de su madre, que no escribía poemas,
y de su padre, que tampoco escribía poemas.
Bajo el techo de mi hermana me siento a salvo:
nada impulsaría al marido de mi hermana a escribir poemas.
Y aunque suene como un poema de Adam Macedonski,
ninguno de mis parientes se ocupa de escribir poemas.

En el escritorio de mi hermana no hay poemas viejos
ni nuevos en su bolso.
Y cuando mi hermana me invita a cenar,
sé que no tiene intenciones de leerme poemas.
Hace magníficas sopas sin esfuerzo,
y su café no se derrama sobre manuscritos.

En muchas familias nadie escribe poemas,
pero cuando lo hacen, rara vez es sólo una persona.
Algunas veces la poesía fluye en cascadas de generaciones
que ocasionan temibles corrientes en las relaciones familiares.

Mi hermana cultiva una prosa hablada decente,
toda su producción literaria está en tarjetas postales veraniegas
que prometen la misma cosa cada año:
que cuando vuelva
nos contará todo,
todo,
todo.

(1976)


Traducción de Oscar Aguilera F.

 

Pochwała siostry

Moja siostra nie pisze wierszy
i chyba już nie zacznie nagle pisać wierszy.
Ma to po matce, która nie pisała wierszy,
oraz po ojcu, który też ;nie pisał wierszy.
Pod dachem mojej siostry czuję się bezpieczna:
mąż siostry za nic w świecie nie pisałby wierszy.
I choć to brzmi jak utwór Adama Macedońskiego,
nikt z krewnych nie zajmuje się pisaniem wierszy.

W szufladach mojej siostry nie ma dawnych wierszy
ani w torebce napisanych świeżo.
A kiedy siostra zaprasza na obiad,
to wiem, że nie w zamiarze czytania mi wierszy.
Jej zupy są wyborne bez premedytacji,
a kawa nie rozlewa się na rękopisy.

W wielu rodzinach nikt nie pisze wierszy,
ale jak już - to rzadko jedna tylko osoba.
Czasem poezja spływa kaskadami pokoleń,
co stwarza groźne wiry w uczuciach wzajemnych.

Moja siostra uprawia niezłą prozę mówioną,
a całe jej pisarstwo to widokówki z urlopu,
z tekstem obiecującym to samo każdego roku:
że jak wróci,
to wszystko
wszystko
wszystko opowie.

 

 

 

 

ELOGIO DOS SONHOS

 

Nos sonhos

pinto como Vermeer Van Delft.

 

Falo grego com fluência

e não apenas com os vivos.

 

Conduzo um automóvel

que me é obediente.

 

Sou hábil,

escrevo grandes poemas.

 

Escuto vozes

tão bem como os santos mais austeros.

 

Ficaríeis admirados

da perfeição com que toco piano.

 

Consigo voar como devia ser,

isto é, eu de mim própria.

 

Ao cair de um telhado

sei como descer levemente na verdura.

 

Não tenho problemas

em respirar debaixo da água.

 

Não me lamento:

consegui descobrir a Atlântida.

 

Fico contente porque, antes de morrer,

consigo acordar sempre.

 

A guerra a rebentar

e eu a virar-me para o melhor lado.

 

Sou, sem ter porém

que o ser, filho da época.

 

Aqui há alguns anos

vi dois sóis.

 

E, antes de ontem, um pinguim,

ali, muito nítido, ao pé de mim.

 

 

Tradução de Júlio Sousa Gomes, em Wisława Szymborska, Paisagem com grão de areia, Relógio d’Água, Lisboa, 1998. ISBN 972-708-490-7.

 

Pochwała snów

 

We śnie

maluję jak Vermeer van Delft.

 

Rozmawiam biegle po grecku

i nie tylko żywymi.

 

Prowadzę samochód,

który jest mi posłuszny.

 

Jestem zdolna,

piszę wielkie poematy.

 

Słiszę głosy

nie gorzej niż poważni święci.

 

Bylibyście zdumieni

świetnością mojej gry na fortepianie.

 

Fruwam, jak się powinno,

czyli sama z siebie.

 

Spadając z dachu

umiem spaść miękko w zielone.

 

Nie jest mi trudno

oddychać pod wodą.

 

Nie narzekam:

udało mi się odkryć Atlantydę.

 

Cieszy mnie, że przed śmiercią

sawsze potrafię się zbudzić.

 

Natychmiast po wybuchu wojny

odwracam się na lepszy bok.

 

Jestem, ale nie muszę

być dzieckiem epoki.

 

Kilka lat temu

widziałam dwa słońca.

 

A przedwczoraj pingwina.

Najzupełniej wyraźnie.

 

 

 

 

 

A LARGE NUMBER
 
Four billion people on this earth,
but my imagination is the way it's always been:
bad with large numbers.
It is still moved by particularity.
It flits about the darkness like a flashlight beam,
disclosing only random faces,
while the rest go blindly by,
unthought of, unpitied.
Not even a Dante could have stopped that.
So what do you do when you're not,
even with all the muses on your side?
 
Non omnis moriar—a premature worry.
Yet am I fully alive, and is that enough?
It never has been, and even less so now.
I select by rejecting, for there's no other way,
but what I reject, is more numerous,
more dense, more intrusive than ever.
At the cost of untold losses—a poem, a sigh.
I reply with a whisper to a thunderous calling.
How much I am silent about I can't say.
A mouse at the foot of mother mountain.
Life lasts as long as a few lines of claws in the sand.
 
My dreams—even they are not as populous as they should be.
There is more solitude in them than crowds or clamor.
Sometimes someone long dead will drop by for a bit.
A single hand turns a knob.
Annexes of echo overgrow the empty house.
I run from the threshold down into the quiet
valley seemingly no one's—an anachronism by now.
 
Where does all this space still in me come from—
that I don't know.
 
 
Translated by Joanna Trzeciak
 

 

 

Wielka liczba

Cztery miliardy ludzi na tej ziemi,

a moja wyobraźnia jest, jak była.

Źle sobie radzi z wielkimi liczbami.

Ciągle ją jeszcze wzrusza poszczególność.

Fruwa w ciemnościach jak światło latarki,

wyjawia tylko pierwsze z brzegu twarze,

tymczasem reszta w prześlepienie idzie,

w niepomyślnie, w nieodżałowanie.

Ale tego sam Dante nie zatrzymałby.

A cóż dopiero, kiedy nie jest się.

I choćby nawet wszystkie muzy do mnie.

 

Non omnis moriar -przedwczesne strapienie.

Czy jednak cała żyję i czy to wystarcza.

Nie wystarczało nigdy, a tym bardziej teraz.

Wybieram odrzucając, bo nie ma innego sposobu,

ale to, co odrzucam, liczebniejsze jest,

gęstsze jest, natarczywsze jest niż kiedykolwiek.

Kosztem nieopisanych strat -wierszyk, westchnienie.

Na gromkie powołanie odzywam się szeptem.

Ile przemilczam, tego nie wypowiem.

Mysz u podnóża macierzystej góry.

Życie trwa kilka znaków pazurkiem na piasku.

 

Sny moje -nawet one nie są, jak należałoby. ludne.

Więcej w nich samotności niż tłumów i wrzawy.

Wpadnie czasem na chwilę ktoś dawno umarły.

Klamką porusza pojedyncza ręka.

Obrasta pusty dom przybudówkami echa.

Zbiegam z progu w dolinę

cichą, jakby niczyją, już anachroniczną.

 

Skąd się ta przestrzeń bierze we mnie –

ni wiem.

 

 

 

Un racconto iniziato

Alla nascita d'un bimbo
il mondo non è mai pronto.

Le nostre navi ancora non son tornate dalla Finlandia.
Ci attende ancora il valico del Gottardo.
Dobbiamo eludere le guardie nel deserto di Thor,
aprirci la strada per le fogne fino al centro di Varsavia,
trovare il modo di arrivare al re Harald Cote,
e aspettare che cada il ministro Fouché.
Solo ad Acapulco
ricominceremo tutto da capo.

Si è esaurita la nostra scorta di bende,
fiammiferi, argomenti, amigdale e acqua.
Non abbiamo camion, né il sostegno dei Ming.
Con questo ronzino non corromperemo lo sceriffo.
Niente nuove su quelli fatti schiavi dai Turchi.
Ci manca una caverna più calda per i grandi freddi
e qualcuno che conosca la lingua harari.

Non sappiamo di chi fidarci a Ninive,
quali condizioni porrà il principe-cardinale,
quali nomi siano ancora nei cassetti di Beria.
Dicono che Carlo Martello attaccherà all'alba.
In questa situazione rabboniamo Cheope,
presentiamoci spontaneamente,
cambiamo religione,
fingiamo di essere amici del doge
e di non avere a che fare con la tribù Kwabe.
Si approssima il tempo di accendere i fuochi.
Telegrafiamo alla nonna che venga dal paese.
Sciogliamo i nodi sulle corregge della yurta.

Purchè il parto sia lieve
e il bimbo cresca sano.
Possa essere talvolta felice
e scavalcare gli abissi.
Che abbia un cuore capace di resistere,
e l'intelletto vigile e lungimirante.

Ma non così lungimirante
da vedere il futuro.
Risparmiategli questo dono,
o potenze celesti.

 

 

 

Rozpoczęta opowieść

Na urodziny dziecka

świat nigdy nie jest gotowy.

 

Jeszcze nasze okręty nie powróciły z Winlandii.

Jeszcze przed nami przełęcz św. Gotharda.

Musimy zmylić straże na pustyni Thor,

przebić się kanałami do Sródmieścia,

znaleźć dojście do króla Haralda Osełki

i czekać na upadek ministra Fouché.

Dopiero w Acapulco

zaczniemy wszystko od nowa.

 

Wyczerpał się nam zapas opatrunków,

zapałek, argumentów, tłuków pięściowych i wody.

Nie mamy ciężarówek i poparcia Mingów.

Tym chudym koniem nie przepłacimy szeryfa.

Żadnych, jak dotąd, wieści o porwanych w jasyr.

Brakuje nam cieplejszej jaskini na mrozy

i kogoś, kto by znał język harari.

 

Nie wiemy, którym ludziom zaufać w Niniwie,

jakie będą warunki księcia kardynała,

czyje nazwiska jeszcze są w szufladach Berii.

Mówią, ze Karol Młot uderzy jutro o świcie.

W tej sytuacji udobruchajmy Cheopsa,

zgłośmy się dobrowolnie,

zmieńmy wiarę,

udajmy, że jesteśmy przyjaciółmi doży

i nic nie łączy nas z plemieniem Kwabe.

 

Nadchodzi pora rozpalenia ogni.

Zawezwijmy depeszą babcię z Zabierzowa.

Porozwiązujmy węzły na rzemieniach jurty.

 

Oby połóg był lekki

i dziecko rosło nam zdrowo.

Niech będzie czasem szczęśliwe

i przeskakuje przepaście.

Niech serce jego ma zdolność wytrwania,

a rozum czuwa i sięga daleko.

 

Ale nie tak daleko,

żeby widzieć przyszłość.

Tego daru

oszczędźcie mu, niebieskie moce.

 

 

 

 

LA BREVE VITA DEI NOSTRI ANTENATI 

 

Non arrivavano in molti fino a trent'anni.

La vecchiaia era un privilegio di alberi e pietre.

L'infanzia durava quanto quella dei cuccioli di lupo.

Bisognava sbrigarsi, fare in tempo a vivere

prima che tramontasse il sole,

prima che cadesse la neve.

 

Le genitrici tredicenni,

i cercatori quattrenni di nidi fra i giunchi,

i capicaccia vent'enni-

un attimo prima non c'erano, già non ci sono più.

I capi dell'infinito si univano in fretta.

Le fattucchiere biascicavano esorcismi

con ancora tutti i denti della giovinezza.